Cech Radom

Oficjalna strona klubu KS CECH RADOM

Najważniejszy mecz sezonu.

W najbliższą niedzielę 19.05.2013 o godzinie 15.00, na obiekcie w Rzeczniowie, rozegramy mecz, który będzie decydujący w naszych staraniach o awans do A-klasy. Przeciwnikiem będzie zajmująca obecnie w tabeli 2 miejsce ekipa miejscowej Krępianki.

reczniow Najważniejszy mecz sezonu.Na dzień dzisiejszy Cech zajmuje w tabeli 4 miejsce, tracąc zaledwie 1 punkt do miejsca trzeciego (LUKS Ruda Wielka) i 5 pkt do miejsca drugiego okupowanego przez naszego najbliższego rywala. Spotkanie będzie więc typowym meczem o 6 punktów, w przypadku zwycięstwa zbliżymy się do rywala na jedynie 2 punkty.

Krępianka w dwóch ostatnich meczach gubiła punkty, choć ich przeciwnicy byli z pewnością z wyższej półki niż nasi. Dwa remisy po 3-3, z Rudą Wielką i Zajezierzem wskazują, że ekipa ma potencjał w ataku, ale również braki w obronie, które będziemy musieli wykorzystać. Mecz z pewnością nie będzie łatwy, żeby osiągnąć korzystny rezultat na boisku rywala będziemy musieli zostawić tam kawał zdrowia i zaangażowania oraz być znacznie bardziej skutecznymi pod bramką niż w ostatnim spotkaniu z Zalesicami.

Zbiórka zawodników Cechu na ulicy Pięknej o godzinie 12.50.

Cech pokonuje Zalesice, czołówka na wyciągnięcie ręki.

W dzisiejszym meczu o mistrzostwo grupy I radomskiej B klasy Cech Radom pokonał na własnym boisku zespół LKS Zalesice 1-0 (0-0). Gola na wagę zwycięstwa zdobył w 80 minucie Sebastian Kaim, który wykorzystał dogranie, jak zwykle genialnego na sztucznej nawierzchni, Adama Mąkosy.

Rywale do awansu po raz kolejny wykazali się godną podziwu konsekwencją w osiąganiu rezultatów korzystnych dla Cechu, dzięki czemu do 3 miejsca brakuje nam już tylko 1 oczka, a do drugiego, premiowanego awansem, pięciu. A już za tydzień będzie okazja do zniwelowania przewagi ponieważ naszym przeciwnikiem będzie właśnie zespół zajmujący obecnie 2 miesjce – Krępianka Rzeczniów.

Najbliższe 2 mecze będą dla nas kluczowe w perspektywie ewentualnego awansu do A-klasy i pokażą gdzie naprawdę jest nasze miejsce w szeregu.

Zalesice kolejnym przeciwnikiem.

W najbliższą niedzielę, 12.05.2013, o godzinie 15.00 Cech Radom zmierzy się w kolejnym meczu o mistrzostwo grupy I radomskiej B klasy. Tym razem na własnym obiekcie podejmować będziemy zespół LKS Zalesice, zdecydowanego outsidera ligowej tabeli.

Chłopaki z Zalesic w tym sezonie zdołali zdobyć tylko jedno oczko dzięki remisowi z Wisłą Solec. Jednak musimy na nich uważać pamiętni spotkania w poprzedniej rundzie, kiedy to wygraliśmy co prawda, ale były spore kłopoty i mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 4-3.

Cech jest ostatnio na fali wznoszącej, forma wydaje się być stabilna, a do dopracowania pozostało wykańczanie licznych sytuacji, które sobie stwarzamy. W niedzielę do składu powraca nieobecny ostatnio Mateusz Jaworski, popularny Jawa oraz nieobecny w pierwszym meczu rundy Dominik Michalak, popularny Gyndogan, więc szanse na dobry rezultat są jeszcze większe.

Zbiórka zawodników Cechu przewidziana jest na godzinę 14.00 na The Rapackiego Arena.

Wiktoria na początek rundy!

W minioną niedzielę Cech Radom odniósł oszałamiające zwycięstwo w stylu, którego nie powstydziłby się sam Bayern Monachium. Ograliśmy mianowicie 3-1 (1-0) drużynę rezerw Akcji Jastrzębia.

Gole strzelali: Puszczyński (odbiła mu się od głowy, kiedy akurat patrzył gdzie indziej i wpadła do bramki), Tuzimek (był tak rozpędzony, że zapomniał o piłce, potknął się i przypadkowo trącił ją tak że wtoczyła się do siatki obok zdziwionego bramkarza) i Górniak (choć chciał z karnego strzelić jak Lewandowski z Bayernem to jednak nie wystarczyło mu umiejętności).

Inne drużyny, najwyraźniej oślepione blaskiem galaktycznego Cechu, postanowiły zagrać „pod nas” dzięki czemu zbliżyliśmy się do 3 miejsca na odległość 3 punktów, a od pierwszego dzieli nas już tylko 8 oczek.

Rafał Olszy Olszewski Lubisz ten wpis

B-klasa wreszcie rusza. Do Jastrzębi po pierwsze punkty.

W najbliższą niedzielę, po długiej, półrocznej przerwie, rozgrywki wznawia grupa II radomskiej B-klasy, a więc także Cech Radom. Na inaugurację rundy wiosennej pojedziemy do Jastrzębi, gdzie podejmować nas będą rezerwy tamtejszej Akcji.

Niewiele wiadomo o formie naszych przeciwników, ich strona internetowa nie jest zbyt często aktualizowana, a nasi skauci mieli ostatnio wolne. Z pewnością jednak to my jesteśmy w tym meczu faworytem, a zajmujący w tej chwili przedostatnią lokatę w tabeli gospodarze będą chcieli pokusić się o niespodziankę.

Po serii fatalnych występów w meczach towarzyskich spowodowanych głównie eksperymentami ze składem, w ostatnich dwóch tygodniach forma zawodników Cechu jest zwyżkowa (zwycięstwo z Zajezierzem i wyjazdowy remis z liderem w Mirowie) co pozwala mieć nadzieję, że okres przygotowawczy został przepracowany należycie, a mordercze treningi wydolnościowe zaczynają przynosić skutki.

Niedzielny mecz rozpocznie się o godzinie 15 w Jastrzębi, zbiórka zawodników Cechu przewidziana jest na 13.20 na Pięknej.

Jarek Molendowski Lubisz ten wpis

Cech Radom – Pilica II Białobrzegi

W swoim kolejnym meczu sparingowym Cech Radom zremisował bezbramkowo po 25 minutach z silnym zespołem rezerw Pilicy Białobrzegi. W tym fragmencie meczu Piekarze byli dla faworyzowanego rywala równorzędnym przeciwnikiem, bardzo dobrze realizowali założenia taktyczne i w ogóle nie odstawali kondycyjnie. W dalszej części meczu goście zdobyli lekką przewagę optyczną co przełożyło się na zdobycie kilku (9) bramek. Cech postanowił, że tym razem oszczędzi rywala i nie będzie strzelał mu zbyt wielu goli (0).

Już w następną niedzielę kolejny sparing – tym razem z KP Stanisławice.

Jarek Molendowski, Adam Mąkosa Lubisz te wpisy

Cech bliski kompromitacji z Chojniakiem

cech chojniak 247x300 Cech bliski kompromitacji z ChojniakiemW ubiegłą niedzielę, będącym w ostatnim czasie w gazie, piłkarzom Cechu Radom przyszło zmierzyć się z wiceliderem II grupy B-klasy, Chojniakiem Wieniawa. Piekarze grali już z tym rywalem kilka tygodni temu i po przeciętnym meczu przegrali 4:8. Żądni rewanżu gracze Cechu planowali podejść do tego meczu z jeszcze większym animuszem niż do ostatniej potyczki ze Stanisławicami. Nic więc dziwnego, że przedmeczowa zbiórka została wyznaczona już na 13.00, czyli aż na godzinę przed spotkaniem. Można to więc bez precedensu uznać za mini-zgrupowanie. Piekarze planowali w tym czasie zjeść wspólny obiad, pograć w golfa, zrelaksować się na basenie, wysłuchać odprawy taktyczno-techniczno-moralizatorskiej oraz wyjść na solidną rozgrzewkę.

Niemal wszystkie wyżej wymienione punkty udało się zrealizować w takim samym stopniu. Cech, po solidnej, wyczerpującej rozgrzewce był gotowy do gry. „Jesteśmy rozgrzani jak należy. Aż leci z nas para” – zapewniał tuż przed pierwszym gwizdkiem Dominik Michalak. Domin, pełniący tego dnia rolę kapitana oraz ostoi bloku defensywnego, mówił stuprocentową prawdę. Szkoda tylko, że wraz z parą z piłkarzy uszło dosłownie wszystko. Przebieg pierwszych trzydziestu minut najlepiej odda ten opis.

RAZ!

DWA!!

TRZY!!!

CZTERY!!!!

PIĘĆ!!!!!

Cech Radom, po kurwiozalnych błędach w obronie, już po dziesięciu minutach tracił do rywala trzy bramki, a zawodnicy sprawiali wrażenie, jakby zupełnie opadły im… skrzydła. Właściwie, skrzydeł w tym meczu nie było od samego początku, więc opaść musiało coś innego. Nie ma większego sensu opisywać, jak padały kolejne bramki dla Chojniaka. Warta odnotowania jest może jedynie kapitalna postawa Rafała Olszewskiego, który przy straconym czwartym golu właściwie nie miał szans na skuteczną interwencję. Był bowiem tak oślepiony blaskiem brylujących zawodników ze swojej drużyny, że postanowił wrzucić sobie do bramki piłkę kopniętą dobre 40 metrów od linii końcowej boiska. Przy pozostałych pięciu, zachował się, jak zawsze zresztą w ostatnich meczach, niemal bezbłędnie i coraz odważniej można mówić o jego transferze za granicę, o którym ostatnio tyle spekuluje się w mediach.

Sytuacja na boisku robiła się coraz bardziej nerwowa. W piłkarzach Cechu narastała frustracja. Zawodnicy wzajemnie się obwiniali i krytykowali. Nomen omen to właśnie po sytuacji, kiedy Dominik Michalak z, grającym tego dnia ciut mniej genialnie, Adamem Mąkosą mało nie skoczyli sobie do gardeł, w zawodników Cechu wstąpiła nowa siła. „Sprzeczka z Dominem była zaplanowaną zagrywką taktyczną, którą wielokrotnie ćwiczyliśmy na treningach. Miała ona pobudzić pozostałych zawodników do lepszej gry i w stu procentach spełniła swoją rolę. Tacy doświadczeni zawodnicy jak my, musimy swoim cwaniactwem wpływać na postawę zespołu i to dziś udało się zrealizować” – tłumaczył na pomeczowej konferencji prasowej najskuteczniejszy napastnik Cechu w spotkaniu z Chojniakiem, Adam Mąkosa.

Od tego momentu, czyli mniej-więcej od 35. minuty, Cech zaczął próbować grać w piłkę. Dość szybko zaowocowało to pierwszą bramką dla gospodarzy. Potwierdziło się, że ćwiczone na wszystkie możliwe sposoby stałe fragmenty są niezwykle groźną bronią Cechu. Po krótko rozegranym rzucie rożnym piłkę przejął Łukasz Chrzanowski, podciągnął z nią kilka metrów wzdłuż linii końcowej boiska i nagrał ją mocno do dobrze ustawionego na krótkim słupku Adama Mąkosy. Snajper Cechu wykazał się w tej sytuacji niebywałym cwaniactwem, gdyż będąc tyłem do bramki skierował piłkę lewą nogą na długi słupek, czym zupełnie zmylił bramkarza gości. Ten zmuszony był wyciągnąć po raz pierwszy tego dnia piłkę z siatki (właściwie, to bramkarz przy tej sytuacji po raz pierwszy tego dnia dotknął piłki). Nie będzie więc ani krzty przesady w stwierdzeniu, że golkiper Chojniaka bronił na zerowej skuteczności, a napastnik Adam Mąkosa z zimną krwią, co do jednej, wykorzystał wszystkie swoje sytuacje strzeleckie w tym meczu.

Piekarze postanowili pójść za ciosem i chwilę później udało im się zdobyć drugą bramkę. Pomocnik, przymierzany do gry w Cechu, zdecydował się na uderzenie z 40 metrów. Zaskakująco skierował piłkę w środek bramki. Golkiper gości, oślepiony blaskiem gwiazd Cechu oraz zmylony wiatrem, zrobionym prawdopodobnie przez parę napastników Chrzanowski-Mąkosa oraz skrzydłowych Zarębę i Ziętka postanowił przepuścić atomowy strzał niczym jego vis-a-vis Rafał Olszewski.

W przerwie meczu w szeregach Cechu było bardzo nerwowo, ale z uwagi na tzw. „tajemnicę szatni” nie ujawnimy słów prezesa i trenera, Lucjana Odzimka. Można tylko powiedzieć, że nie bez powodu był on mocno zdenerwowany i rozczarowany postawą swoich podopiecznych.

Po zmianie stron gra Cechu nieco się poprawiła. Było to spowodowane zmianą ustawienia. Piekarze bez problemu przemeblowali swoje szyki. Nie bez kozery ćwiczą bowiem najróżniejsze warianty gry na treningach. Gospodarze przeszli na grę trzema środkowymi pomocnikami. Gra była bardziej wyrównana i padła tylko jedna bramka, niestety dla zespołu Chojniaka. Mecz zakończył się ostatecznie wynikiem 2:6, który chluby Piekarzom na pewno nie przynosi.

Na osobne słowo zasługuje postawa niemal każdego piłkarza Cechu. Obrona grała tego dnia tragicznie, a oczywiście jak zawsze do miana gwiazdy urastał Adrian Kurys, który tego dnia więcej razy potknął się na piłce, niż ją opanował. Szczególnie znamienne były słowa Kurysa, który jest obecnie głównym kąskiem na lokalnym rynku transferowym. Adrian, jeszcze przed zagraniem piłki, zdawał sobie sprawę z konsekwencji swojego podania. Świadczy to o tym, jak bardzo ten zawodnik myśli na boisku i jak potrafi przewidywać. Adrian Kurys, mając piłkę przy nodze i szykując się do zagrania w głąb pola, wykrzyczał: „Kurka wodna, ależ niekonsekwentnie podałem” (oczywiście słowa, z uwagi na swoją prostotę formy, nie zostały przytoczone w dosłownym brzmieniu – dla bardziej dociekliwych mogę tylko podać, że cały cytat składał się z trzech wyrazów, a jego transkrypcja wygląda mniej-więcej tak: Ku…, ale zje….m”. W środku pola jak zawsze błyszczał zupełnie niewidoczny Daniel Mortka. „W sobotę wieczorem zawsze dyskutujemy z chłopakami, kulturalnie, symbolicznie popijając piwko, o strategii na niedzielne mecze. W ten weekend niestety tego zabrakło i od razu widać zniżkę formy” – wyjaśniał playmayker Cechu. Obecności skrzydeł właściwie nie odnotowano. Para napastników Mąkosa-Chrzanowski, poza akcją bramkową, nie miała zbyt wielu udanych zagrań i też była zupełnie niewidoczna. Wprowadzona po przerwie tajna broń Cechu, Kamil Tuzimek, okazała się tak tajna, że postanowiła się zupełnie zakamuflować i tylko cztery razy dotknęła piłkę, notując jedno celne zagranie.

W trakcie meczu pojawiły się też liczne spostrzeżenia obserwatorów. Trener Lucjan Odzimek, wraz z oglądającym mecz w charakterze kibica Karolem Markowskim, dywagowali nad powrotem Tajfuna do gry w piłkę. W tym momencie zasadne wydaje się pytanie, czy przy obecnej sytuacji Cechu potrzebne jest tworzenie drużyny rezerw, Cech Radom II, w której Tajfun mógłby realizować swoje pasje?! Pozostawiam to pytanie bez odpowiedzi, choć para bocznych obrońców Markowski-Kurys, wsparta np. przebojowym Vitalem na szpicy, mogłaby robić furorę występując na turniejach ministrantów oraz festynach i odpustach, reprezentując Cech Radom II. Temat drużyny rezerw należy więc jeszcze przedyskutować.

Prezentujemy jeszcze rozmowę, nagraną tuż po meczu z bramkarzem Cechu, Rafałem Olszewskim. Zastrzegamy jednak, że nie została ona ocenzurowana i kibice poniżej 18 roku życia po prostu nie mogą jej odsłuchiwać.

http://www.youtube.com/watch?v=_6n81d3mC2A

Naprawdę zawodnikom wypada w całości odsłuchać tą rozmowę i nieco zastanowić się nad swoją postawą! Chociażby w ramach treningów, których ostatnio nie ma!

CechRadom.PL Lubisz ten wpis

Cech Piekarzy – Chojniak Wieniawa

W najbliższą niedzielę, 17.03.2013, Cech w kolejnym meczu kontrolnym  zmierzy się z wiceliderem grupy II radomskiej Bundesligi, dobrze nam znanym z poprzednich sezonów zespołem Chojniaka Wieniawa.

Chłopacy spod Przytyka nie chwalą się na stronie swoimi sparingowymi wiktoriami a z kolei skauci Cechu w ostatnich tygodniach jeździli rozpracowywać inne drużyny więc o formie rywala wiemy niewiele. Musimy więc przede wszystkim liczyć na siebie.

 Cech Piekarzy   Chojniak Wieniawa Czekamy zatem na kolejny genialny mecz Adama Mąkosy, na atomowe strzały Daniela Mortki i dobrą, zespołową grę Kamila Tuzimka do której tak bardzo nas przyzwyczaił. Nie bez znaczenia będzie dyspozycja filaru naszej defensywy – Adriana Kurysa, który ostatnio błyszczy formą niczym Łukasz Szukała a przy tym w przedmeczowych wywiadach jest tak samo buńczuczny: „Kiedy gram na boku obrony to i sam Cristiano nie ma łatwo” tłumaczył Kurys w wywiadzie dla gazetki ściennej jednej z radomskich podstawówek „Dwa razy D, w ostateczności A ze strzałką i piłka przechodzi a zawodnik już nie” dodaje radomski gwiazdor.

Oczekujemy także na solidną postawę Rafała Olszewskiego, który ostatnio wpuszcza mało bramek, a każda jest nie do obrony.

Wszystkich sympatyków zapraszamy na The Rapackiego Arena w niedzielę o 14.00. Zbiórka zawodników Cechu o godzinie 13.00, kiedyk to przewidziano między innymi takie atrakcje jak przedmeczowa odprawa taktyczna.

Porażka po niezłym meczu

UTF 8QZdjC499cie05642Ejpg 225x300 Porażka po niezłym meczuW swoim kolejnym meczu sparingowym piłkarze Cechu Radom musieli uznać wyższość KP Stanisławice, który występuje na szczeblu A-klasy. Piekarze przegrali 3:6 (2:2), choć na kilkanaście minut przed końcem był jeszcze rezultat remisowy. Można jednak przypuszczać, że bramki stracone w ostatnich minutach są efektem braku sił piłkarzy Cechu, którzy są teraz na etapie morderczych treningów okresu przygotowawczego do rundy rewanżowej. Widać było wyraźnie, że w końcowym fragmencie gry brakowało już nieco świeżości, a nogi stawały się coraz cięższe. Cech, mimo ogromnych osłabień, m.in. obecności w składzie Wojtka Mindy (na zdjęciu), powracającego w szeregi klubu po dłuższej przerwie, zaprezentował się na tle wymagającego rywala naprawdę przyzwoicie.

Mimo ogromnej mobilizacji i woli zwycięstwa mecz nie rozpoczął się po naszej myśli. Już po kilku minutach popełniliśmy poważny błąd w, eksperymentalnie zestawionej tego dnia, obronie i przegrywaliśmy 0-1. Prawdopodobnie większość zawodników odczuwała jeszcze trudy niezwykle intensywnej rozgrzewki, przeprowadzonej przed meczem przez Dominika Michalaka. Ilością sprintów, jakie przypadały na jednego zawodnika, wykonanych przed pierwszym gwizdkiem, można by obdzielić przynajmniej trzy mecze ligowe w wykonaniu popularnego Tajfuna, który jak wiadomo słynie ze swojej szybkości i przebojowości. Nic więc dziwnego, że nogi momentami odmawiały posłuszeństwa. Piekarze nie załamali się jednak szybko straconą bramką i przystąpili do wymiany ciosów. Tradycyjnie dużo wiatru robił w ataku Kamil Tuzimek, ale również tradycyjnie nie przynosiło to większych efektów. Około 20. minuty Cech zdobył jednak kontaktową bramkę. Piłkę na 20 metrze od bramki przeciwnika otrzymał Adam Mąkosa i przytomnym, prostopadłym zagraniem między nogami obrońcy uruchomił wychodzącego idealnie na pozycję środkowego pomocnika. Testowanemu zawodnikowi nie pozostało nic innego jak tylko dopełnić formalności w sytuacji sam na sam. Aby akcja była jeszcze bardziej koronkowa, postanowił on pokonać bramkarza w taki sposób, w jaki otrzymał otwierające podanie. Tym sposobem piłkarze Stanisławic przyjęli w ciągu pięciu sekund podwójny kanał. Po zdobytej bramce Cech ruszył do ataku ze zdwojoną siłą. Pewnie tego dnia spisywała się obrona, dyrygowana przez Kamila Mitala i Dominika Michalaka, a trzeba zaznaczyć, że nie mieli oni łatwego zadania, bowiem w formacji tej występował też Adrian Kurys, który „grając w piłkę” jest swoistym antonimem spokoju i opanowania. Dzięki uporządkowanej grze z tyłu Piekarze mogli skupić się na poczynaniach ofensywnych. Pod koniec pierwszej połowy spodziewany efekt przyniósł niespodziewany pressing w wykonaniu Adama Mąkosy na bramkarzu gości. Golkiper naciskany przez snajpera Cechu zmuszony był wybić piłkę na oślep. Ta trafiła do występującego gościnnie w szeregach Cechu Wojtka Mindy (na zdjęciu). Mimo ogromnych problemów z opanowaniem futbolówki Wojtek zdołał kopnąć piłkę, prawdopodobnie w stronę piłkochwytów za bramką. Ta szczęśliwie jednak odbiła się od nogi obrońcy gości i wpadła do bramki nad bezradnym bramkarzem Stanisławic, a Cech objął prowadzenie 2:1. Tuż przed przerwą rzut wolny z okolic 20. metra wykonywał piłkarz gości. Rafał Olszewski bardzo sprytnie ustawił mur na krótkim słupku bramki i chcąc zaskoczyć przeciwnika jeszcze bardziej sprytnie schował się za tym murem. Zawodnik wykonujący rzut wolny nie robił sobie jednak nic z tej niecodziennej sytuacji i strzałem w same widły, w niepilnowany róg bramki, doprowadził do remisu. Gol stadiony świata i nawet gdyby Olszy stał w dobrym rogu bramki, to nie miałby szans obronić tej piłki.

W drugiej połowie gra wyglądała podobnie jak w pierwszej. Żadna z drużyn nie potrafiła w wyraźnym stopniu opanować sytuacji na boisku. Pierwsi bramkę na 3:2 zdobyli jednak goście, którzy rozpoczęli swoją akcję od straty piłki w środku pola przez Adama Mąkosę. Jak brzmi jednak piłkarski klasyk, błędy zdarzają się nawet najlepszym. Goście skontrowali Piekarzy i na raty pokonali ofiarnie interweniującego Rafała Olszewskiego. Cech po raz kolejny pokazał jednak charakter. Tym razem dośrodkowanie z prawej strony boiska sprytnie przepuścił, za co zresztą zdążył zebrać burę, grający tego dnia genialnie Adam Mąkosa, piłka trafiła na 16. metr do lepiej ustawionego Kamila Tuzimka. Ten bez zastanowienia, 20 sekund po przyjęciu piłki, kropnął w stronę bramki. Atomowy strzał, prawie tak mocny jak uderzenia z dystansu Daniela Mortki, przełamał ręce bramkarza gości i wturlał się do siatki.

Około 75. minuty meczu miała miejsce, jak się później okazało, brzemienna w skutkach decyzja. Adam Mąkosa postanowił odpocząć i w jego miejsce na boisku na ostatni kwadrans pojawił się, „grający” w pierwszej połowie Wojtek Minda (na zdjęciu). Niestety, nie jestem w stanie opisać dalszych wydarzeń na boisku, gdyż po zmianie udałem się do szatni, w celu obowiązkowej pomeczowej regeneracji i odnowy biologicznej. Można jednak przypuszczać, że gra po wprowadzeniu Wojtka znacznie siadła, co skutkowało stratą aż trzech goli w ostatnich minutach meczu. Sytuacja z ostatniego kwadransa zmusza do refleksji i pokazuje, że Wojtek Minda (na zdjęciu) najlepiej nadaje się do czynności, jaką wykonuje na fotografii powyżej. Noszenie sprzętu z szatni do samochodu to najbardziej odpowiednie zajęcie.

Na uwagę zasługuje jeszcze na pewno postawa w środku pola Daniela Mortki, który na 18 kontaktów z piłką zanotował 21 strat. Jak wyliczyli statystycy, to o 4 więcej niż miał Kamil Tuzimek. Wybitną formę po raz kolejny zaprezentował Adrian Kurys, który tego dnia zaledwie raz przewrócił się na piłce, miał udział przy wszystkich sześciu straconych bramkach, ale poza tym był raczej pewnym punktem bloku defensywnego i wydaje się, że coraz odważniej można mówić o jego transferze do Lesznowoli, gdzie z taką formą z miejsca stałby się gwiazdą (okolicznych plantacji jabłek).

Podsumowując – sparing na plus, wynik na minus.

Zaznaczam, że powyższa relacja jest absolutne subiektywnym przedstawieniem boiskowych wydarzeń.

CECH RADOM 3:6 (2:2) KP STANISŁAWICE

Bramki: testowany, Minda, Tuzimek